Info
w tym 3317.68
w terenie.
Prędkość średnia 22.21 km/h
Czas spędzony na rowerze 779:30 h.
Najdłuższy dystanst 330.00km Więcej o mnie.
Bieżący
To już było
Stajnia
Muzeum
- 2011, Sierpień24 - 22
- 2011, Lipiec15 - 6
- 2011, Czerwiec26 - 6
- 2011, Maj16 - 7
- 2011, Kwiecień17 - 24
- 2011, Marzec29 - 50
- 2011, Luty14 - 12
- 2011, Styczeń16 - 1
- 2010, Grudzień11 - 0
- 2010, Listopad19 - 5
- 2010, Październik21 - 15
- 2010, Wrzesień19 - 0
- 2010, Sierpień25 - 4
- 2010, Lipiec17 - 3
- 2010, Czerwiec22 - 5
- 2010, Maj27 - 13
- 2010, Kwiecień22 - 3
- 2010, Marzec15 - 0
- 2010, Luty16 - 0
- 2010, Styczeń14 - 0
- 2009, Grudzień8 - 0
- 2009, Listopad7 - 0
- 2009, Październik8 - 0
- 2009, Wrzesień16 - 0
- 2009, Sierpień30 - 0
- 2009, Lipiec12 - 3
Pogoda
Dane wyjazdu:
8.00 km
0.00 km teren
00:20 h
24.00 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:40.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Burżuazja
Sobota, 27 sierpnia 2011 · dodano: 27.08.2011 | Komentarze 1
Repeat program, czyli na Czeszki z ekipą, w upale (licznik w słońcu wskazywał mi 40*C + + +) nad wodą z grillem i żubrem. Żegnaliśmy Lato i legalną bezmyślność. Z dnia wycisnęliśmy do końca ostatnie soki, wykorzystaliśmy pełen pakiet a po powrocie jeszcze wizyta kuzyna. Dopiero teraz od samego rana po telefonie Adama, który mnie obudził mam chwilę dla siebie.Dane wyjazdu:
12.00 km
1.50 km teren
00:29 h
24.83 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:35.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Burżuazja
Piątek, 26 sierpnia 2011 · dodano: 27.08.2011 | Komentarze 0
Dane wyjazdu:
11.00 km
0.00 km teren
00:27 h
24.44 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:32.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Waryniol
Czwartek, 25 sierpnia 2011 · dodano: 25.08.2011 | Komentarze 2
Dane wyjazdu:
80.26 km
0.00 km teren
03:00 h
26.75 km/h:
Maks. pr.:52.84 km/h
Temperatura:34.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Trening
Środa, 24 sierpnia 2011 · dodano: 24.08.2011 | Komentarze 0
Pętla cały czas w rozbudowie. W drodze do Świętoszowic mijałem Gliwicką pielgrzymkę na Jasną Górę. Solidna ekipa :D Naliczyłem chyba z 8 grup z czego w każdej co najmniej po 100ludzi. Rozciągali się na około 3km.Dodajmy do tego jeszcze że jedyna możliwa droga do ominięcia to '78' do Tarnowskich Gór, gdzie aktualnie zrobili zwężenie i światła z powodu przebudowy drogi. Kierowcy pewnie teraz dostają udaru od kiszenia się w autach :D
Ach jak dumnie wyprzedza się kolumnę aut stojącą w korkach. A dzisiaj słońce nas nie oszczędza :)
Dane wyjazdu:
66.30 km
7.00 km teren
02:44 h
24.26 km/h:
Maks. pr.:48.39 km/h
Temperatura:27.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Trening przez Połomie
Poniedziałek, 22 sierpnia 2011 · dodano: 22.08.2011 | Komentarze 0
Pętla cały czas w rozbudowie. Od dzisiaj bogata w odcinek terenowy przez las. W przyszłości trasa poleci bardziej na północ.Dane wyjazdu:
54.36 km
0.00 km teren
02:03 h
26.52 km/h:
Maks. pr.:51.78 km/h
Temperatura:17.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Przez Zbrosławice - rozluźnienie
Niedziela, 21 sierpnia 2011 · dodano: 21.08.2011 | Komentarze 0
Rano do babci na obiad. Resztę dnia spędziłem w kuchni przez co wieczorem poczułem większe parcie na rower niż zwykle. Musiałem się dotlenić.Jutro kuchnia Chińska albo Meksykańska w zależności od kaprysu ;)
Dane wyjazdu:
127.42 km
4.00 km teren
04:49 h
26.45 km/h:
Maks. pr.:49.79 km/h
Temperatura:25.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Strzelce Opolskie
Sobota, 20 sierpnia 2011 · dodano: 21.08.2011 | Komentarze 1
Do babci na obiad, potem rower, później do babci na kolacje :D Normalnie żyć nie umierać. Pogoda idealna to poleciałem w Opolskie. Jeszcze jakby mi ktoś jedzenie dowoził to nie schodziłbym dzisiaj z roweru do rana.Ratusz na Rynku w Strzelcach.

Ratusz w Strzelcach© Jedris
Od rynku do Toszka leci się cały czas z górki. 14km w 25 min :)
Kategoria: Powyżej 100 km, Trening, Zdjęcia
Dane wyjazdu:
101.66 km
2.00 km teren
03:54 h
26.07 km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Jak sobie radzę ze stresem ?
Czwartek, 18 sierpnia 2011 · dodano: 19.08.2011 | Komentarze 4
Nie radzę sobie... Przeładowanie.Przez całą wyprawę nad i z Bałtyku drogami krajowymi nie było większych przypałów z kierowcami. Dzisiaj sekunda nieuwagi i trzy razy miałem szanse na wypadek.
Pierwsza akcja w Bytomiu na podjeździe z łukiem w prawo kierowca tira tak mnie wyprzedził że gdybym nie zjechał na pobocze skosiłby mnie przyczepą. Ostro podniósł mi ciśnienie.
W Szałszy kolejny dupek! Ale w tak perfidnej sytuacji jeszcze się nie znalazłem. Lecę 40 przez skrzyżowanie z pierwszeństwem a z prawej nagle rusza białe tico. Nie było szans ominąć bo z przodu wpadłbym pod samochód a z tyłu stoi pickup w kolejce, który zatrąbił jak zobaczył co robi kierowca. Myślałem że pomnie, już widziałem jak wbijam się w jego drzwi. Wypiąłem się do tyłu jak posrany struś, wcisnąłem klamki na 120% i jakoś przylepiłem się do tego rozgrzanego asfaltu na styk z bokiem samochodu a gość po prostu pojechał z rozpędu. Fuck! Nogi z waty przez następne 10km. Miałem trochę już dosyć przygód ale kręciłem dalej bo jutro znowu pogoda ma się zepsuć a dzisiaj jeździ się wspaniale.
W Mikulczycach kolejne wymuszenie. Gość pierdolną że chodnikiem się nie jeździ. Kuźwa zabije, debilu twój prywatny chodnik !? Mam prawo. Zjechałem ciulowi na drogę i jechałem środkiem jednokierunkowej do samego końca. Już nie zatrąbił...
Kategoria: Nie przypisana.
Dane wyjazdu:
24.00 km
3.00 km teren
01:06 h
21.82 km/h:
Maks. pr.:42.68 km/h
Temperatura:20.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Waryniol
Środa, 17 sierpnia 2011 · dodano: 19.08.2011 | Komentarze 0
Pierwszorzędna nocka z rowerem. Na dworze 20 *C po północy!Dane wyjazdu:
17.50 km
4.00 km teren
00:43 h
24.42 km/h:
Maks. pr.:44.64 km/h
Temperatura:25.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Waryniol
Wtorek, 16 sierpnia 2011 · dodano: 17.08.2011 | Komentarze 0
Dane wyjazdu:
47.42 km
7.00 km teren
01:55 h
24.74 km/h:
Maks. pr.:51.78 km/h
Temperatura:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower: brak.
Po mieście
Poniedziałek, 15 sierpnia 2011 · dodano: 17.08.2011 | Komentarze 4
Od powrotu nie narzekam na nudę. Relacja się tworzy ale zabiera trochę czasu, jeszcze chwilę to potrwa ;)To kiedyś była presta. Co najlepsze tłoczek pęk już w Gdańsku. Przejechałem na tym 600km bez dopompowania a dzisiaj rano niespodzianka :)

Pęknięty wentyl© Jedris
Założyłem nową dętkę, wyszedłem na dwór i nieśmiało wsiadłem na rower...
O w mordę jak się teraz lata na tym rowerze to ciężko sobie wyobrazić :D
Od kiedy wróciłem świat jest jakiś piękniejszy :D Nawet zacząłem normalnie jeść ;] Ba, zacząłem eksperymentować :D

Zdrowo i powżywnie© Jedris
Dane wyjazdu:
429.30 km
0.00 km teren
18:50 h
22.79 km/h:
Maks. pr.:56.00 km/h
Temperatura:15.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:950 m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 10,11#
Piątek, 12 sierpnia 2011 · dodano: 14.08.2011 | Komentarze 2

Pierwszy dzień nad morzem© Jedris
Jak tylko porządnie się wyśpię uzupełnię wpisy włącznie ze zdjęciami z całej wyprawy nad nasze polskie, zimne Morze Bałtyckie :) A na razie krótko...
Powrót był urozmaicony i jeszcze mi się udziela :) Ruszyliśmy przy prawie bezchmurnym niebie, 26 *C i w pełni zregenerowani. Już wtedy czułem że droga będzie przyjemna. Nic podobnego :D
25 km później pierwsza burza z przelotnym deszczem. Na szczęście zdążyliśmy się schować ale tylko na krótko, musieliśmy przecież jechać bo czas uciekał.
Od tej pory do samego rana jechaliśmy przy mokrej nawierzchni. W nocy temperatura spadła do 15 *C, więc nie było mroźnie ale siąpiło deszczem do samego świtu. Około jedenastej zaczęło znów mocniej padać. Zatrzymaliśmy się za Inowrocławiem żeby przeczekać deszcz, zalepić buty taśmą i włożyć nogi w worki, żeby bardziej śmierdziały.
Ostatecznie tak uszczelniłem swoje buty, aż było mi za gorąco :D ale od tej chwili poczułem przypływ mocy i od Strzelna do Konina lecieliśmy ze średnią 30. Średnie tempo przez 200km wynosiło 24, myślę że to i tak nieźle, zwłaszcza że co kilkadziesiąt kilometrów musiałem poprawiać bagażnik bo już nie wytrzymywał ciężaru i uginał się aż do opony.
Wschód słońca na rowerze to z reguły pozytywne przeżycie, odżyliśmy na chwilę żeby potem łapać kryzysy na zmianę :D Zasypiałem na kierownicy.
Litr coli postawił nas do pionu. W Sieradzu pół godziny przerwy na uzupełnienie zapasów w biedronie i zostawienie małego upominku dla jednej Pani z centrum, która nas przygarnęła w drodze nad morze.
Następna dłuższa przerwa z resztą już zasłużona w znanej nam miejscowości Praszka. W tym samym czasie zaczął się ulewny deszcz. Okupiliśmy jedną pizzerie i zjedliśmy w końcu ciepłe żarcie :D Burza przeszła, niebo czyste, ruszamy!
Już miało być pięknie do samego domu. Dojechaliśmy zaledwie do Gorzowa Śląskiego (10km) i tak się rozpadało że zaczęliśmy przemakać. Schować też nie było się za bardzo gdzie, więc lecieliśmy w burzy z deszczem pod wiatr. Gdyby nie ta nieprzespana noc może lepiej bym to zniósł ale tu dopadł mnie większy kryzys i miałem szczerze dosyć takiej drogi do domu. Gdyby nie Paweł, który dzielnie trzymał się cały czas z przodu odpuściłbym. Do domu setka, byliśmy przemoczeni, basen w butach, kieszeniach, wszędzie. Jak burza to i wiatr, wyziębiło nas cholernie. Po drodze takich przelotnych burzy było jeszcze 3. Deszcz odpuścił nam dopiero w Tarnowskich Górach. Cali mokrzy ale rozgrzani lecieliśmy już do samego domu.
I jeszcze trasa powrotu. Nic szczególnie ciekawego, 95% głównymi drogami :)
Trochę żałuje że załatwiliśmy cały wyjazd w tak krótkim czasie ale jestem szczęśliwy że wróciliśmy cali do domu, chociaż nie obyło się bez przygód ale o tym później.
Kategoria: Powyżej 100 km, Wyprawa, Zdjęcia
Dane wyjazdu:
154.40 km
0.00 km teren
07:05 h
21.80 km/h:
Maks. pr.:47.95 km/h
Temperatura:14.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 9#
Czwartek, 11 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Pobudka i powolne pakownie. Pogoda całkiem niezła. Nie było upalnie ale nic nie zapowiadało deszczu :)Wstaliśmy późno bo dopiero po ósmej . Priorytetem było wyspanie się, zwłaszcza że dzisiaj lecimy tylko do Kujawskiego.

Spakowani i gotowi ruszamy do domu© </div>
Jeszcze tylko pożegnać się z morzem i jestem gotowy katować swój tyłek przez następne 2 dni :)
[img title="Jedris żegna morze" width="600" height="450" author="
Rowery obładowane też gotowe do drogi. Ładnie wyglądają na piaskach.

Cube i Kross© </div>
Za Tczewem zatrzymujemy się żeby podładować baterie. Na zdjęciu RedBike pije azbestan fosforanu. Hit biedrony - 89gr za 2L :D
Po chwili mieliśmy taki odlot po tej pseudo oranżadzie że 2min później zobaczyliśmy Raptora :D Okazał się jednak prawdziwy, przyleciał na specu, żeby poinformować nas o pogodzie powrotnej :D a tak serio odwiedzić rodzinę w Grudziądzu. Tak więc od tej pory jechaliśmy już razem i żeby nie było przyjemniej zaczęło siąpić deszczem.
[img title="Gdańska na południe" width="600" height="450" author="
Przed miejscowością Nowe, Raptor poleciał w swoją stronę bo już zamarzał od trzymania naszego tempa :) Nas też zaczęło wyziębiać. Deszcz jedynie siąpił ale przez 4h przemokliśmy w większości a jakby tego było mało ostatnie 50km przejechaliśmy już w Ulewie. Zaczęła się burza i wiatr. Nie było miło. Po wjeździe do Gruczna wróciła nam motywacja. Gruczno na zawsze zapamiętam jako oazę spokoju i pozytywnej energii :D

..#Gruczno©
Kategoria: Wyprawa, Powyżej 100 km, Zdjęcia
Dane wyjazdu:
55.49 km
10.00 km teren
03:00 h
18.50 km/h:
Maks. pr.:42.68 km/h
Temperatura:19.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 8#
Środa, 10 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Dzisiaj więcej jeżdżenia niż fotografowania. Ręka dalej spuchnięta = jazda bez trzymanki. Paweł marudził, że tęskni za mamą to zdecydowaliśmy że to ostatni dzień naszego pobytu i postanowiliśmy przejechać centra Gdyni, Gdańska i raz jeszcze Sopotu. Po drodze złapał nas już standardowo deszcz :)Zatrzymałem się i patrzę. Fajne kopuły, wyglądają jak prawdziwe :) Zaraz... one są prawdziwe :D

#Złudzenie©
Ścieżki rowerowe i chodniki w Gdańsku.

Uliczne serpentyny©
Po wycieczce ostatnie mega zakupy w biedronie. Obładowaliśmy się na zapas żeby w drodze na Śląsk nie zaliczać większych przerw.
Wieczorem ustawka z flashem.
Przed naszym polem ostatnie spotkanie z Tomkiem, który przyjechał swoim "No brakes" ostrym :)

Żegnamy się z flashem©
Zaraz po wizycie poszliśmy do Olka i spółki oglądać mecz Polska - Gruzja. W sumie przez całą relacje nie wspomniałem że na naszym polu rozłożyli się znajomi ze Śląska. Solidna ekipa, więc między innymi dzięki nim nasz pobyt w czasie burzy nie zmarnował się tylko w namiocie :D
W nocy zjedliśmy konkretną kolację (pasztet) i przygotowaliśmy jedzenie na drogę. Ostatnia noc, trzeba się wyspać.
Z ciekawszych statystyk. Przejechałem po trójmieście ponad 100km z jedną ręką na kierownicy lub bez trzymania jej :D
Dane wyjazdu:
25.91 km
0.00 km teren
01:17 h
20.19 km/h:
Maks. pr.:33.32 km/h
Temperatura:16.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 7#
Wtorek, 9 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Rano odwiedziło nas stado szarańczy. 12 Koni o długości 3-5cm wbiło nam się do namiotu + jedna szczypawica. Paweł ? Dżemy w dłoń!
#Szarańcza© Jedris
Z samego rana zabawa w dezynsekcje. No nie będzie mi nic po kanapkach skakać podczas jedzenia...

Zawód dezynsektor© Jedris
Po walce z koniami zjedliśmy górę pasztetu i ruszyliśmy w miasto...
Przez moment myśleliśmy, że w Sopocie jest jakieś zgrupowanie. Chwilę później zadzwonił flash i poinformował że w Samborowej dolinie na górkach (Gdańsk) o 18 odbędzie się trening MTB z pro.. Podsycił w nas ogromną nadzieję na zobaczenie zawodowców akcji. A byliśmy w pobliżu, więc ruszyliśmy z pedała. Na miejscu okazało się że to tylko zgrupowanie zawodników z pomorskiego :D Fajne rowerki ale oczekiwania były większe :] Głodni ruszyliśmy w stronę namiotu.

Car CCC Polkowice© Jedris
W drodze na pole namiotowe "Przy Plaży". Na horyzoncie widać prom wypływający ze stoczni.

Powrót do kryjówki© Jedris
Wieczorem wpadł do nas flash i zrobił nam mega niespodziankę przywożąc ze sobą kawał ciasta ;) mmm, dzięki stary, jesteś Wielki ;D

RedBike z Flashem© Jedris
Odprowadziliśmy Tomka do domu, w zamian pokazał nam gdzie stoi biedrona bo żywienie w Sopocie to absurd :) Biedrona znaleziona, nawet dwie. Jutro zrobimy nalot.
Dane wyjazdu:
17.89 km
0.00 km teren
01:13 h
14.70 km/h:
Maks. pr.:27.40 km/h
Temperatura:18.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 6#
Poniedziałek, 8 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Rano korzystając z pogody pobiegliśmy na plaże poleżeć na słońcu :)
#Na piaski© Jedris
Po kilku godzinach smażenia się na słońcu zgłodnieliśmy i wróciliśmy do namiotu. Paweł zabrał się za smarowanie kanapek a ja za poszerzanie swoich horyzontów...

Poszerzanie horyzontów© Jedris
Terenówka gotowa. Najedzeni ruszamy w miasto.

##Jacobs##© Jedris
Ścieżki rowerowe Trójmiasta po prostu mnie urzekły! Jesteśmy niezależni od chodnika a ludzie uważają gdzie chodzą. Tu można poszaleć :]

Ścieżki rowerowe Trójmiasta© Jedris
Żywy posąg śmierci

Ścieżki rowerowe Trójmiasta© Jedris
Jest i płatne molo :D

Molo w Sopocie© Jedris
Jadąc wzdłuż brzegu znaleźliśmy dziką plaże i oto są nasze lazury :)
Krótka sesja w fajnych kolorkach

#Na plaży#© Jedris

#Na plaży2© Jedris

Fantazje RedBika© Jedris
Paweł nie ma wstydu ale dzików się boi :D

A co to za flak ?© Jedris
Wystarczyło przejechać kilometr dalej gdzie stoi drugie molo, na którym nie kasują za spacer po deskach.

Molo w Sopocie nr2© Jedris
Wieczorem zatankowaliśmy pasztetem i poszliśmy spotkać się z flashem, który przybiegł do nas prosto z domu :)
Dane wyjazdu:
9.50 km
0.00 km teren
00:40 h
14.25 km/h:
Maks. pr.:27.41 km/h
Temperatura:15.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 5#
Niedziela, 7 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Sopot - dzień IMożna powiedzieć że się wyspałem :) W porównaniu do naszego pierwszego biwaku teren był miękki i najważniejsze, płaski. Noc przespana ale od razu na start niespodzianka. Ręka od wczoraj zasadniczo spuchła. Uznałem że to nic groźnego bo poza opuchlizną nic poważniejszego się nie działo. Zaniechałem sprawę, aż do wieczora kiedy ręka zrobiła się 2x większa od drugiej. Spanikowałem. Wyjęliśmy rowery z garażu i pojechaliśmy szukać jakiegoś szpitala.
Na pogotowiu Pani mnie uspokoiła i stwierdziła, że po ukąszeniu przeforsowałem rękę drogą nad morze. Wszystko się pochrzaniło. Jutro mamy spotkać się z flashem a ja mam dać odpocząć ręce najmniej 3 dni nie licząc dzisiejszego dnia...!?
Mieliśmy ambitne plany żeby ruszyć rowerami już bez bagażu i z przyjemnością wzdłuż wybrzeża, pojeździć z Tomkiem. Zakładaliśmy również odwiedzić Łebę, Lubiatowo oraz Hel. Wszystko tak blisko a jednak daleko. Z jedną ręką daleko nie ujadę, tak więc zostaliśmy uziemieni w Trójmieście.
Za nim to jednak wybraliśmy się do miasta zwiedzić coś na kształt rynku głównego. Lubię takie zatłoczone turystami miasta, coś mnie w nich przyciąga :]
Poszlajaliśmy się, zjedliśmy lody włoskie, później była plaża. Dystans skromny ale w najbliższym czasie szału nie będzie.
Jeśli dobrze pamiętam to tak wyglądają ogrody Grand Hotelu.

W drodze na rynek© Jedris
Właśnie skończyliśmy lody. Zamiast z tym gigantem mam fotkę z telefonem. To taki trick po za surwiwalowy.

connected© Jedris
Idziemy po plaży w stronę mola

Wzdłuż plaży© Jedris
Jest i molo. Parter bo płatne :D

Poniżej mola© Jedris
Takie fajny zamek zbudowali. I sfinks jest nawet u siebie :D

Zamek z piasku© Jedris
Strefa surferów. Nie jestem pewny ale to chyba regaty ?

Strefa surferów© Jedris
Walka z wiatrem. Gość gołymi rękami ściągnął cały żagiel do siebie pod wiatr :D

Strefa surferów© Jedris
Wyglądam jak zombie wychodzące z morza

Wycieczka po plaży© Jedris
Chwile później rozpadało się i wróciliśmy do szałasu. Paweł ładuje baterie

Pasztet rulez© Jedris
A po pasztecie przychodzi moc (genialnych pomysłów). Postanowiłem wykorzystać kawałek sznurka, który zabrałem z domu i zrobiliśmy z niego wieszak na mokre ciuchy :D

Z deszczu po rynne© Jedris
Po burzy wyszliśmy po rowery w celu naprawienia mojej dętki.

Serwis przy hacjendzie© Jedris
W między czasie stwierdzam, że moja ręka zaraz eksploduje i zapada decyzja o szukaniu lekarza a później apteki.
Praktyczne zastosowanie naszej rynny. W terenie trzeba sobie radzić na wszystkie możliwe sposoby :)

Krossiwo na rynnie© Jedris
Zakupy w centrum to jakiś żart. Zabuliliśmy za kolację 60zł. Taniej wyszłoby w restauracji.

Tanie zakupy© Jedris
Dane wyjazdu:
167.26 km
0.00 km teren
07:28 h
22.40 km/h:
Maks. pr.:51.78 km/h
Temperatura:28.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 4#
Sobota, 6 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Start z Gruczna.W nocy pogryzły mnie komary. Ja ze spuchniętym okiem i ręką, Paweł zmagający się z kolanami ruszamy na północ w stronę Gdańska. Ostatnie dni i godziny w siodełku zadziałały dzisiaj jak znieczulenie. Nie poczuliśmy w ogóle dystansu.
Kilka zdjęć z efektem pracy mojej cioci.

Ogród w Grucznie© </div>
Za nim wyruszyliśmy ciocia oprowadziła nas po Ogrodzie.
<img src="http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,210049,20110818,studentki.jpg" title="studentki#" width="450" height="600" /><div><q>studentki#</q> ©
Nie mogło zabraknąć również pomidorów. Taki sentyment z przeszłości kiedy razem z wujkiem uprawiali warzywa, główni pomidory.

Gotowi do startu. Przed nami ostatnia prosta. Ruszamy.

Wyjazd z Gruczna© </div>
Po drodze mijaliśmy Świecie, Nowe, Gniew, Tczew, Pruszcz Gdański
<img src="http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,210055,20110818,w-drodze-nad-morze.jpg" title="W drodze nad morze" width="600" height="450" /><div><q>W drodze nad morze</q> ©
W pomorskim na zmianę miasto, pola. Ta sekwencja podoba mi się o tyle bardziej że wolę oglądać widoki niż przejeżdżające samochody.

Gdzieś za Gniewem© </div>
Na kilka kilometrów przed Gdańskiem chcieliśmy zdążyć przed zachodem słońca.
<img src="http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,600,210065,20110818,ulica-gdanska.jpg" title="ulicą Gdańską" width="600" height="449" /><div><q>ulicą Gdańską</q> © Jedris
I wreszcie udało się. Po 3 dniach tułaczki wpadliśmy do wody jak oparzeni. Wcześniej za stocznią zrobiliśmy zakupy, więc pozostało nam tylko znaleźć jakieś miejsce na biwak.

Pierwszy dzień nad morzem© Jedris
Pojechaliśmy brzegiem na północ, aż dotarliśmy do Sopotu gdzie ze ścieżki rowerowej wypatrzyliśmy pole namiotowe. Jaka ulga nas ogarnęła zwłaszcza że było już po 22. Jak się okazało mieliśmy szczęście że weszliśmy jeszcze na teren :D Ale udało nam się! Teraz tylko się rozbić i zaczynamy odpoczynek :D
Kategoria: Powyżej 100 km, Wyprawa, Zdjęcia
Dane wyjazdu:
261.15 km
0.00 km teren
11:14 h
23.25 km/h:
Maks. pr.:47.07 km/h
Temperatura:30.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 3#
Piątek, 5 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
KontynuacjaWczoraj o godzinie 18 ruszyliśmy z naszego "miękkiego" lasu. Noc była dla nas orzeźwiająca po całym dniu upałów. Jechało się doskonale przez najbliższe 6h aż do Sieradza, gdzie zatrzymaliśmy się w centrum na chwilę odpocząć. Zimno zaczynało sprawiać mi ból, poczułem wyczerpanie. Zacząłem trzecią dobę a przez 2 dni spałem łącznie 5h. Nie mogłem sobie wyobrazić co będzie dzisiaj w dzień bo sen planujemy dopiero za Bydgoszczą, czyli za jakieś dobre 20h.
Zaczynałem umierać na ławce :D Nagle Paweł wyhaczył Caffe Club Las Vegas, takie pseudo kasyno otwarte 24h i wszedł do środka szukać cywilizacji. Nagle wybiega z informacją że Pani się zgodziła i możemy wejść z rowerami :D Super to się zagrzejemy chwilę. Chwila trochę się przedłużyła bo spędziliśmy tam dwie godziny ;] Przynajmniej trochę odpoczęliśmy (psychicznie), wypiliśmy herbatę, kawę, zjedliśmy ciastka i ogólnie to wszystko było takie niezwykłe bo na granicy świadomości. W dzień normalnie na pewno nie odwiedziłbym takiego miejsca. A tak poznaliśmy mentalność hazardzistów. Śmieszni ludzie. Pani Adze dziękujemy i spadamy. Czeka nas jeszcze długa droga. Reset licznika i od drugiej z Sieradza napieraliśmy w stronę Bydgoszczy.
Dzisiejszy dzień nie był bogaty w zdjęcia ale siła wyższa zadziałała. Ja traciłem świadomość na kierownicy :D Nie zamykałem oczu a film sam się urywał. Ten poranny pokaz slajdów skończył się dopiero w... nie pamiętam gdzie. Nic nie pamiętam, wiem że jechałem. Zatrzymaliśmy się "gdzieś" o 6 rano przed spożywczym żeby kupić żarcie i napoje. Po godzinie zaczynałem dochodzić do siebie i znowu poczułem przypływ mocy a zmęczenie zupełnie zniknęło.
Na zdjęciu mój życiowy kryzys. Dopiero teraz widzę jak smaruje kanapki :D Ledwie co pamiętam.

"Gdzieś" na śniadaniu© Jedris
Już kozak. Wróciłem do żywych i znowu mi się chciało. Pasztet rządzi!

W drodze do Bydgoszczy© Jedris
Większe miejscowości: Warta, Turek, Cholerny Koniin, Ślesin, Strzelno, Nowa Wieś Wielka, Bydgoszcz, Gruczno.
Czemu cholerny Konin ? To kolejne miasto w którym zgubiliśmy drogę ale tak zabłądziliśmy że godzina poleciała ot tak. Oj byłem bardzo zdenerwowany ale to nie koniec :D To zmęczenie zaczęło rodzić we mnie dziką małpę :x W Bydgoszczy dojechaliśmy do drogi ekspresowej gdzie był zakaz rowerów. Ekslodowałem, psychicznie byłem rozdarty na kawałki, już mieliśmy być 2h u celu a przed nami jeszcze 50km. Litości. Następne 2h nie były miłe i miałem bardzo pesymistyczne podejście do całego wyjazdu.
Na szczęście wszystko się zmieniło. Motywacja gwałtownie rosła kiedy dojechaliśmy do Gruczna, spotkałem się z ciocią, spojrzałem na mapę, zjadłem porządną ciepłą kolację, wziąłem prysznic i wyspałem się. Morale skoczyło mi o 300%
Etap II Rzut oka na mapę. Nooo! Wreszcie coś się poruszyło :D Stąd już tylko 150 do 3Miasta.

Ciocia z Redbikiem planują dalszą trasę.© Jedris
Solidny odpoczynek w Grucznie u cioci Krysi był ukoronowaniem dystansu i nagrodą za wytrzymanie tylu godzin w siodle :)
Do Gruczna dotarliśmy o godzinie 18 a więc minęły 24h od momentu kiedy wyruszyliśmy z "miękkiego lasu". Zrobiliśmy w ciągu dnia ponad 400km.
Kategoria: Powyżej 100 km, Wyprawa, Zdjęcia
Dane wyjazdu:
209.12 km
100.00 km teren
09:23 h
22.29 km/h:
Maks. pr.:61.65 km/h
Temperatura:35.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 2#
Czwartek, 4 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Wstaliśmy na chwilę przed 6, żeby sprzątnąć namiot w razie gości. Zbieraliśmy się niespiesznie. Pasztet na śniadanie nie daje powera, więc ospale ubijaliśmy ciuchy w bagaże.
Pierwsza noc za nami© Jedris
Chwilę później domagałem się drugiego śniadania. Miałem ochotę na dżem, więc zaatakowaliśmy najbliższy spożywczy i kawałek dalej zabrałem się za smarowanie kanapek z uśmiechem na twarzy :]

Drugie śniadanie© Jedris
Szczęśliwe najedzone dzieci chwile później znalazły się Ogrodzieńcu. To już drugi dzień naszej wyprawy a my wciąż jesteśmy u siebie. Zaczynam poważnie zastanawiać się nad tyczeniem dalszej trasy ;>

Ogrodzieniec© Jedris
Póki co, cieszymy się widokami i wspominamy zeszłoroczny wypad do zamku.

Zamek w Ogrodzieńcu© Jedris
Ładuje baterie i wyciszam się. W mojej głowie właśnie rodzi się plan na zrobienie czegoś konkretnego...

Widoki ze skałek© Jedris
Na mycie zębów oczywiście :D Higiena musi być

Higiena musi być© Jedris
Jedziemy dalej. Po drodze mijamy skałki i cieszymy się terenem, żeby 2h później mieć go serdecznie dość.

Szlak Orlich Gniazd© Jedris
Jedna z bardziej urokliwych ścieżek rowerowych to tereny szlaku zaraz za Ogrodzieńcem.

Redbike i walczy z sakwami© Jedris
Co najlepsze. Tymi drogami nie jeżdżą samochody :D Po drodze goniła nas grupa kolarzy szosowych. Jakoś nie mogli nas dojść, pasztet rządzi :D

Jedris na Szlaku© Jedris
20-30km Od Częstochowy. Tu kończy się nasz szlak. Jesteśmy głodni i wyczerpani, sklepów po drodze żadnych i rezygnujemy z terenu, żeby wbić się na szosę.

Dla nas to koniec© Jedris
Przerwa. Znaleźliśmy sklep. Zakupy wystarczające żeby się najeść. Miejsce zlokalizowane kilka km-ów od Częstochowy. Las wyłożony mchem. Tak miękko, że aż korciło nas do rozłożenia namiotu. Ale nic z tego, właśnie w tej chwili zapada jeden z najbardziej przełomowych momentów całej wyprawy. Spojrzałem na licznik, wyjąłem mapę i złapałem się za głowę. Redbike...!!?

W drodze do Częstochowy© Jedris
Patrzymy na mapę i widzimy zgrozę. Dalej jesteśmy na Śląsku, w linii prostej do Zabrza 60km a nad Bałtyk..?!!! Jeszcze bardziej uczucie braku satysfakcji spotęgowało zmęczenie, więc podjęliśmy decyzję że lecimy w nocy! Po prostu chciałem zobaczyć na mapie że się przemieszczamy :) Jak na razie kupiliśmy dla odmiany paprykarz. O jaki ja szczęśliwy byłem ^^ nawet olewałem to że gryzą mnie w nogę czerwone mrówki.

W drodze do Częstochowy© Jedris
Upał zelżał, słońce zachodzi. To zaczynamy nockę z rowerem. Start!

Szosą na północ© Jedris
Kategoria: Powyżej 100 km, Wyprawa, Zdjęcia
Dane wyjazdu:
145.31 km
50.00 km teren
06:46 h
21.47 km/h:
Maks. pr.:61.09 km/h
Temperatura:32.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
SC Baltic Sea - Dzień 1#
Środa, 3 sierpnia 2011 · dodano: 15.08.2011 | Komentarze 0
Dziś spokojnie w odpowiednich do wyprawy humorach nieświadomi w co się pakujemy :)Pobudka o 6, śniadanie, ostatnie pakowanie i wyjazd po 7, w tym czasie przyjechał Paweł a moja mama odprawiła nas do samego przystanku. Czyste niebo, zapowiadała się upalna pogoda. Nie było inaczej :)
Słońce szybko zaczęło nam się udzielać. Już 2h po starcie w okolicach Jaworzna pierwsza niespodzianka. Zgubiliśmy główną drogę ;> Ale z naszym talentem wszystko jest możliwe. Pobłądziliśmy trochę po wsiach ale teraz myślę, że to nam sprzyjało. Kierunek dobry bo jedziemy na wschód, więc kręcimy spokojnie odpoczywając od ruchu. Po jakiejś godzinie wyjeżdżamy z powrotem na główną drogę :) Jak się okazało jechaliśmy równolegle tylko polami i wioskami. To taki mały wstęp przed tym czego spodziewamy się na Jurze..
Pierwszy cel trasy zdobyty. Rynek główny w Krakowie. W tle Sukiennice.

Sukiennice© Jedris
Przerwa i czas na kilka zdjęć. Redbike i Kościół Mariacki.

Kościół Mariacki© Jedris
Show z bańkami mydlanymi. Jak przerwa to czas na kilka zdjęć :)

Kraków rynek główny© Jedris
Jedno z większych przełamań życiowych :D Jak posmarować bułkę pasztetem kiedy ludzie wlepiają we mnie swoje wścibskie gały ? RedBike: "Po prostu smaruj!"

Drugie śniadanie© Jedris
Pożegnanie z Krakowem. Najedzeni ruszamy szukać początku szlaku Jurajskiego ;];]

Kraków, Kościół Mariacki© Jedris
I oto jest nasz szlak. No to lecimy na Częstochowę :)

Początek Szlaku Orlich Gniazd© Jedris
Ciekawe czy robią też pranie ? Mózg mam już wyprasowany.

Prasowanie - sztuka nie lada© Jedris
Red dawaj ponton! Z tego co pamiętam to na liczniku nie mieliśmy 5km przejechanego szlaku a już zaliczyliśmy kamienisty podjazd, punkt widokowy i zaporę po burzową ?

Droga do Częstochowy© Jedris
Jako że nie chciało mi się ubierać kąpielówek, zgodnie przeszliśmy tunel górą.

Część Szlaku po ost. burzy© Jedris
W Ojcowskim parku zgubiliśmy rowerowy szlak i wjechaliśmy na pieszy, który odkupiliśmy bólem stóp. Wyżej się chyba nie dało. Przeszliśmy nawet chmury :D

Droga do nieba© Jedris
W drodze do Zawiercia za miejscowością Szułyszowy znaleźliśmy miejscówkę na rozbicie naszego pierwszego biwaku. Z resztą szukaliśmy tego miejsca na gwałt, gdyż słońce już zachodziło a my spieszyliśmy żeby wydostać się z Parku Narodowego. Jakoś się udało. Paweł zajął się ogniskiem a ja upychałem rowery do namiotu. Jeden jest już w środku , drugi jak widać stoi w przedpokoju :D Do namiotu wchodzi się przez ramę.

Dziko Dziko© Jedris
Słońce schowało się już za horyzontem a my jedliśmy ciepły chleb prosto z ognicha :]

Pierwszy zachód słońca© Jedris
Kategoria: Powyżej 100 km, Wyprawa, Zdjęcia
Dane wyjazdu:
0.00 km
0.00 km teren
b/d. h
b/d. km/h:
Maks. pr.:- km/h
Temperatura:-
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Survival Challenge Baltic Sea
Wtorek, 2 sierpnia 2011 · dodano: 03.08.2011 | Komentarze 8
Czyli RedBike i Jedris zdobywają polskie plaże.I wreszcie przyszedł czas naszego dłuuugo dojrzewającego planu :) Jutro skoro świt wyruszamy w Polskę zaliczyć atrakcyjne szlaki, dzikie biwaki i jeszcze większą przygodę. Niestety raczej nie będzie możliwości uzupełnienia wpisów na bieżąco, natomiast codziennie postaram się coś skrobnąć na kartce i po powrocie uzupełnię loga o wpisy.
Nasz Plan nie jest szczególnie złożony, gdyż obieramy kierunek północ i niech się dzieje :) Mamy do wykorzystania całe 2 tygodnie.
Jedyna modyfikacja, a właściwie cel, to sam początek. Kierujemy się na wschód do Krakowa skąd wjedziemy na Szlak Orlich Gniazd i w tym roku jak sobie obiecaliśmy, zaliczymy w całości. I to tyle. Spakowani i gotowi do wyjazdu oczekujemy startu, pozdrower ;)

The Challenge of survival on the way to the Baltic Sea© Jedris
Waga roweru z bagażem wynosi 21 kg :)
Kategoria: Zdjęcia
Dane wyjazdu:
44.06 km
0.00 km teren
01:47 h
24.71 km/h:
Maks. pr.:51.02 km/h
Temperatura:21.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Tour de Pologne - etap III
Wtorek, 2 sierpnia 2011 · dodano: 03.08.2011 | Komentarze 0
Od razu lepiej :) Dzisiaj trzymałem swoje tempo i cieszyłem się ostatni raz nieobładowanym rowerem. Do Katowic ruszyliśmy w trójkę razem z kuzynem Pawła. Na miejscu mieliśmy więcej okazji do przyglądania się kolarzom a to za sprawą aż ośmiu rund.Teraz muszę się spakować i powoli szykuje się do wyjazdu :)
Dane wyjazdu:
63.97 km
0.00 km teren
02:29 h
25.76 km/h:
Maks. pr.:52.58 km/h
Temperatura:19.0
HR max:- (-%)
HR avg:- (-%)
Podjazdy:- m
Kalorie:- kcal
Rower:Jacobs (Cube)
Tour de Pologne - etap II
Poniedziałek, 1 sierpnia 2011 · dodano: 01.08.2011 | Komentarze 0
Pojechałem z Pawciem do Dąbrowy zobaczyć potyczki naszych rodaków. Jakoś tak wyszło że do teraz nie znam szczegółowych wyników. Wiem że wygrał znowu Kittel a w ucieczce jechała ta sama ekipa co wczoraj, także etap żywcem skopiowany z wczorajszego wyścigu, z tą różnicą że dzisiaj oglądaliśmy live for live :)Wycieczka okazała się owocna bo po za samym cieszeniem oka drogim sprzętem zgarnęliśmy 3 bidony, ekipy: Astany, AG2R i Skilla.
I podziękowania dla Reda, który odwalił dzisiaj 100% roboty, ja miałem kompletny brak mocy i jeszcze jakieś ekscesy żołądkowe. Po powrocie miałem dosyć.
Jutro planujemy wybrać się do Katowic wspierać dalej naszych.




